Nowa znajomość – soczewica. Przegryzam rozgrzewający krem

 

Z soczewicą nigdy nie było mi po drodze. Znałam ją tylko z farszu do pierogów, które przygotowywała moja Ciocia, a mój Brat pochłaniał w każdej ilości i zawsze pakował dodatkową porcję do domu. Soczewica wydawała mi się trudna do przygotowania, nudna i bez wyrazu. Do czasu, gdy posmakowałam jej w Sarajewie.

 

Krem z soczewicy z pomidorami i miętą okazał się smakiem doskonałym. Sycąca, gorąca, w sam raz do maczania w niej chrupiącego pieczywa. Gdy tylko wróciłam do domu, otworzyłam paczuszkę czerwonych lentilek, które wiernie czekały na swój czas. W mojej wersji, ominęłam miętę, dodałam za to kumin. Przygotowuję ją zazwyczaj w niedzielę, robię większą porcję i pakuję do pojemniczków. Tym sposobem, zabezpieczam się obiadowo na nadchodzące robocze dni. Jest świetna!

 

Krem z soczewicy 

 

Składniki:

  • 2/3 szklanki czerwonej soczewicy
  • 1 puszka pomidorów
  • szczypta soli (używam różowej himalajskiej)
  • szczypta świezo zmielonego czarnego pieprzu
  • szczypta kuminy (kminu rzymskiego)
  • opcjonalnie: szczypta garam masala

 

Sposób przyrządzania:

Zagotować w garnku ok. 1,5 szklanki wody. Do wrzącej wody, wsypać soczewicę. Gotować ok. 10 minut, aż zmięknie (na tym etapie nie dodawać jeszcze soli – spowoduje twardość ziaren). Po tym czasie wrzucić pomidory, zamieszać i gotować jeszcze ok 5 minut. Całość zblendować na gęsty krem. Doprawić. Doskonale smakuje z prażonymi nerkowcami.

 

Smacznego!


8 thoughts on “Nowa znajomość – soczewica. Przegryzam rozgrzewający krem”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *