Rok 2020, jesteś do bani.

Rok 2020, jesteś do bani.

W głowie układam sobie ale pojadę po tym roku, ponarzekam, wyrzucę z siebie hektolitry frustracji, które chyba przy grudniu zaczną się wylewać. A jeśli w styczniu okaże się, że 2021 zbratał się z 2020 to ta frustracja tak się podgrzeje, że kipienie spowoduje ogrom poparzeń. Ale… jakoś tak głupio mi tylko narzekać, bo ten rok jednak sprezentował kilka fajnych momentów.