Kraina hummusu na Wajdeloty trzy. Odwiedź Hummusland!

 

Nie pamiętam chyba dokładnej daty.
Pamiętam za to, że było deszczowo, popołudniowa jesienna ciemność zapanowała już na dobre, a po skończonych godzinach pracy czekała na mnie koleżanka, abyśmy wspólnie dojechały do naszego celu. Długo umawiałyśmy się na wspólny obiad, aż w końcu dopięłyśmy wszystko tak jak trzeba: ustalony dzień, godzina, lokalizacja i ilość miejsc przy stole.

 
Gdy kilka godzin przed naszym pojawieniem się, zadzwoniłam z prośbą o rezerwację, przyjemny głos zapewnił, że połączy dwa stoliki tak, abyśmy mogły wszystkie zasiąść obok siebie. Sześć kobiet, które dawno się nie widziały, nie wróżyły cichutkiej obiadokolacji, a raczej ciągłą aktualizację danych przy wybuchach śmiechu i zachwytu.
 
Gdzie zjeść dobry hummus na mieście? Odpowiedź banalna, nadająca się wręcz do kategorii tzw. “sucharów”. Hummusland, ulica Wajdeloty trzy, Gdańsk Wrzeszcz. To, że ta dzielnica przez ostatni czas przeistoczyła się w prawdziwą mekkę dla wegan i fanów zdrowej kuchni, nie muszę chyba podkreślać. Avokado, Kurhaus, Fukafe, a teraz Hummusland. Po odwiedzinach tych pierwszych, postanowiłyśmy przetestować ostatnią, a w niej wypróbować kombinację smaków tej wdzięcznej ciecierzycowej pasty.
 
Sam wystrój nie przypomina bliskowschodniego klimatu, miejsce jest dość małe i warto wcześniej zarezerwować stoik, aby mieć pewność, co do wolnego siedziska. Mimo to, atmosfera jest przyjemna, rozmawia się miło, choć nie raz uderzyłam już kolanem o dość chwiejne drewniane okrągłe stoliki. Nie czepiajmy się jednak szczegółów. Pomimo niewielkiego metrażu, nikt nie psioczy na głośne rozmowy, przeciskanie się do toalety i przesiadywanie tuż obok usłanego płaszczami wieszaka.
 
Co do menu. Bogactwo smaków, kilkanaście wersji hummusu do wyboru i, co jest dla mnie absolutną zaletą, możliwość łączenia dwóch smaków w ramach jednej porcji. Przetestowałam już chyba wszystkie. Moje faworyty to:
 
  • dyniowy z granatem
  • paprykowy
  • buraczany z rukolą (aktualnie chyba z zatarem)

 

Oprócz tego, godny polecenia jest chrzanowy z rozmarynem (aktualnie brak go w karcie na rzecz ziołowego z estragonem i sumakiem), naturalny z pieczarkami oraz marchewkowy z harissą. Jedna porcja hummusowego szczęścia kosztuje maksymalnie 17 zł.
W zestawie otrzymacie także spory kawałek pity.
 
Uzupełnieniem menu są gorące falafele (3 szt. za 5 zł), aromatyczne sałatki (5 zł) rozgrzewająca zupa  dnia (5 zł) oraz liczne dodatki (3 zł)
 
Do picia wybierzcie koniecznie białą lub zieloną herbatę. Podawana jest w uroczych ciężkich dzbankach w towarzystwie niewielkich i równie ciężkich kubeczków.
 
Hummus podawany jest na fantastycznie kolorowych talerzach, które w zestawieniu z dzbankiem herbaty tworzą niezwykły obiekt fotografowania. Do przemiłej obsługi, która zawsze jest skłonna do wszelkich rekomendacji, mogę zawołać jedno: załóżcie instagrama!

 

I choć opinii o hummusie serwowanym w Hummusland jest tyle, ile wegan na Wajdeloty, ja jestem fanką tego miejsca. Niektóre panienki, które ze mną raczyły się tym ciecierzycowym przysmakiem, jadły go pierwszy raz w życiu. Moje obawy zostały szybko uspokojone, gdy na ich twarzach zobaczyłam uśmiech, symbolizujący rozweselone brzuchy. Nie dajcie się opinii samozwańczych ekspertów, przegryźcie sami i podzielcie się swoją opinią. Szczerą.
😉

Aktualizacja (28.01)
Ziołowego z estragonem już nie ma na rzecz oliwkowo-pomidorowego. Od dziś włączam go na szczyt faworytów!

 

 


10 thoughts on “Kraina hummusu na Wajdeloty trzy. Odwiedź Hummusland!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *