Kraków, Dąbrowa Górnicza, słone obwarzanki i bazyliowe piwo. Przegryzam weekend majowy.

Miniony majowy weekend spędziłam w
Krakowie i Dąbrowie Górniczej. I choć cel podróży był zupełnie
inny niż przegryzanie obwarzanek, wspólnie z M. postanowiliśmy
posmakować trochę pyszności i smakiem wrócić do naszego
zeszłorocznego urlopu, który wspominamy iście krakowsko.

Naszą główną przesłanką była
pierwsza edycja tegorocznych Mistrzostw Polski we flyboardzie.
Doskonale pamiętam Mistrzostwa z poprzedniego roku, na które
pojechaliśmy do Dębna zaraz po krótkim pobycie w Krakowie. Ta
majówka była swego rodzaju zaspokojeniem tęsknoty do tamtych
miejsc i smaków.

Mocno słone obwarzanki krakowskie
niestety zdradzają tajemnice hurtowej produkcji. Kiedy zrobiłam
swoją wersję tych okrągłych wypieków, myślami wciąż do nich
wracam. Mimo to, nie odpuściłam sobie spaceru po Starym Rynku z
obwarzankiem w ręce.

Obwarzanki samoróbki są zdecydowanie lepsze niż te kupne. Próbowałeś już przepisu? Znajdziesz go TU

Bazyliowe piwo przy partyjcie szachów
w Piwnicy pod Baranami i obiad u Babci Malinki to były te chwile,
które pozwoliły mi zresetować głowę i w pełni cieszyć się
majówką. Tak naprawdę, w Krakowie spędziliśmy jeden pełny
dzień. Następnego, od razu po śniadaniu, uciekliśmy do śląskiego,
aby M. także mógł się zresetować, na swój prywatny sposób i
wyszaleć na flyboardzie. Pogoda w towarzystwie hektolitrów
malinowej herbaty była na tyle łaskawa, że to był piękny dzień.
Tylko spójrz na zdjęcia. One poprowadzą Cię przez cały weekend
moimi oczami.

Bazyliowe piwo. Szachy. Najbliżsi. Pięknie.

Tłumy turystów, mimo deszczu. A pod Smokiem Wawelskim napotkaliśmy targowisko, gdzie można było zaopatrzyć się w tanie i urocze drewniane mieszadełka. Ja dostałam najpiękniejszy kubek z jamnikiem. Zobaczysz go TU.

Swoją każdą wizytę w Krakowie uzupełniam odwiedzinami w CupCake Corner Bakery.

Kilka smaków, ten sam olbrzymi dylemat. Szkoda, że w ramach jednej porcji nie można mieszać smaków. Jest tak duża, że nie sposób zjeść dwie.

Szybki wybór padł na najlepszą słodką marchewkę.

Na Brackiej naprawdę tym razem padał deszcz.

A Ty? Co przegryzałeś i gdzie latałeś w poprzedni weekend?


4 thoughts on “Kraków, Dąbrowa Górnicza, słone obwarzanki i bazyliowe piwo. Przegryzam weekend majowy.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *