W wolny dzień, w Wolnym Mieście, Wolny Targ otwarto

Nie zdążyłam jeszcze dobrze przetrzeć zaspanych oczu, gdy przekalkulowałam
wszystko i uświadomiłam sobie, co to za dzień. Nadeszła sobota, na którą
czekałam tak niecierpliwie, a wraz z nią odespane godziny z tygodnia, spacer do
kuchni w szlafroku, spokojnie zjedzona jaglanka i zwyczajnie „nic-nie-musienie”.
Dziś dodatkowo było jeszcze coś. To Wolny Targ, który właśnie rozpoczął
cotygodniowy cykl spotkań z lokalnymi dostawcami pysznego jedzenia i pięknego
rękodzieła. Szybko więc szlafrok zamieniłam na ciepły płaszcz i ruszyłam na drugie
śniadanie!

Już samo określenie „Wolny Targ” jest dla mnie wprost
cudowne. Wolni ludzie, wolny czas, wolny dzień, wolne smakowanie, rozmawianie,
zatapianie twarzy w sobotnim słońcu… Z tym ostatnim dziś nie było tak do końca
dobrze, zatem ciepła herbata od Marmolada Chleb i Kawa okazała się zbawienna.
Zanim dotarłam do ul. Ogarnej, szybko ogarnęłam, że mój brzuch chce jeść.
A jeśli chciał to tylko czegoś na świeżym powietrzu, lokalnego i przygotowanego
dłońmi pełnymi pasji. Idąc zwyczajem, że posiłek zaczynam czymś płynnym, swoją
przechadzkę rozpoczęłam od koktajlu żurawinowego od Pani w pięknym swetrze.
Przez stoiska przypraw, pachnących bagietek, drożdżówek, serów
i lemoniad, dotarłam do wybranki mojego drugiego śniadania: komosy ryżowej z
miodem, olejem kokosowym i jagodami goji (uwaga: za cztery złote. Komosa!).
Delikatny i ciepły smak wzbudził we mnie rozmyślenie: a gdyby przegryzać takie
śniadanie co sobotę?
Na deser chwyciłam marchewkową babeczkę od Bakra, u
której zawsze zaopatruje się w karob i tahini. Część niej
zjadłam na miejscu, resztę schowałam, a w domu pokruszyłam, by mieć posypkę do
jutrzejszej porannej owsianki. Oprócz tego, przyprowadziłam ze sobą batona czystoziarnistego,
miód wielokwiatowy Wileńskich i chipsy z chleba ze słonecznikiem.  

To, na co od razu zwróciłam uwagę do Wolnym Targu to urocze
rękodzieła, których brakowało podczas zeszłorocznych Targów Śniadaniowych i naprawdę niskie ceny. Teraz przeplatanie się pięknych rzeczy z
dobrym jedzeniem i kolorowymi food truckami sprawia, że to właśnie tam chcę spędzać swoje wolne soboty. To
jak, umawiamy się za tydzień na komosę lub naleśnika? Te od Naleśniki z Bryki są naprawdę niezłe.
zaglądajcie na ul. Ogarną
w każdą sobotę od 9.00


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *