Mieszaj, doglądaj, studź. Granola samoróbka

 

 

Porcelanowa miseczka wypełniona po brzegi mlekiem i płatkami spokojnie spoczywała tuż przed klawiaturą. Jedną ręką trzymałam łyżeczkę, drugą myszkę. Moje oczy spokojnie wędrowały literka po literce, odkrywając najpierw słowa, potem zdania, by na końcu skleić całość i wydobyć sens czytanej wypowiedzi. Zmęczone wertowaniem kolejnych akapitów oczy, powiększały się mimowolnie, a ręka nieświadomie opuszczała w połowie pełną łyżeczkę. Otwarte z niedowierzania usta zdradziły, że jadłam granolę. O której właśnie czytałam.

 

O tym, że kupna granola ma w sobie więcej cukru, tłuszczu, zbożopodobnych i czekoladopodobnych dodatków, dowiedziałam się w odpowiednim czasie. Dość mocno odczuwałam ból, gdy czytałam skład zbożowych „sklejek”, jednocześnie przeliczając gramy tego wyrobu, które zdążyły już odwiedzić mój żołądek. Szybko otrząsnęłam się z przeraźliwie wirujących wokół mnie myśli i odstawiłam ją na rzecz niesłodzonych płatków kukurydzianych lub po prostu owsianki.

 

Nadszedł jednak czas, że zechciałam dodać swoim śniadaniom nieco chrupkości i powiewu świeżości. Czytane przepisy na domową granolę wydawały mi się ciągiem nieskończonym, więc zwykle mój zapał szybko się studził, a ja pozostawałam wciąż z tą samą mleczną miseczką. Do czasu.

 

Doskonale pamiętam swój zachwyt, gdy pierwszy raz wymieszałam płatki, otręby,orzechy, nasiona i miód, a następnie wszystko wyłożyłam na idealnie wyprasowany papier do pieczenia. Moja radość z pierwszych przyrumienionych kawałków nie miała końca. Radosnym krokiem przeskoczyłam więc do drugiego pokoju, by spokojnie w trakcie czekania przeczytać jakieś bazgroły. Nim zdążyłam wrócić do kuchni, moim oczom pojawiła się garstka spalonych płatków, które z łatwością mogłabym przerobić na popiół. Opuściłam ramiona i wróciłam zrezygnowana do pokoju. – Nie poddam się tak łatwo – syknęłam.

 

Resztki płatków i nasion, które pozostały, ponownie połączyłam i wrzuciłam do nagrzanego piekarnika. – Tym razem będę pilnować – pomyślałam i grzecznie usiadłam na drewnianym stołku tuż przed drzwiczkami. Gdy tylko granola nabrała złotego koloru, musiałam działać szybko. W kilka sekund można zmienić jej posmak z miodowo-orzechowego na przypalony-karmelowy. Doglądajcie zatem swojej!

 

Domowa granola z poppingiem i orzechami

 

Składniki:

  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 szklanka ekspandowanych nasion amarantusa (poppingu)
  • 1 szklanka  kaszy jaglanej preparowanej
  • garść nasion dyni
  • garść posiekanych nerkowców
  • garść posiekanych migdałów w skórce
  • 2 łyżki maku
  • 2 łyżki sezamu
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
  • 3 łyżki płynnego miodu spadziowego
  • 3 łyżki mleka
  • opcjonalnie dodać po upieczeniu: daktyle, żurawinę, rodzynki

 

Sposób przyrządzania:

Wszystkie składniki wrzucić do miski i dobrze wymieszać, aby miód i mleko otoczyły całość. Przełożyć na wyłożoną papierem do pieczenia blachę i piec w 170 stopniach przez ok. 15 minut. Należy często zaglądać i mieszać. Po upieczeniu granola jest dość miękka, jednak szybko zastyga. Podawać… z czymkolwiek się chce!

 

 

Smacznego!


6 thoughts on “Mieszaj, doglądaj, studź. Granola samoróbka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *