Jego wysokość mus. Miodowo-musztardowy dodatek do beztłuszczowych frytek

 

To musiał być jakiś szalenie gorący i piękny dzień, gdy
pierwszy raz spróbowałam tego… musu? Tak to chyba można
zdefiniować, bo sos to zbyt pospolite określenie, a dressing wydaje
się być już dość oklepanym słowem. Mus to doskonały opis,
wpisujący się w całość. Smak, konsystencja, powolne uaktywnianie
się smaku po smaku. Tu wszystko po prostu pasuje. Ale od początku.

W trakcie przyjemnych wolnych dni, od czasu do czasu lubimy
spotkać się w jednym miejscu, dokładnie w Olsztynie u Siostry.
Mama tradycyjne przygotowuje duży gar domowego rosołu i piecze
najdelikatniejszy drobiony pasztet, a Tata starannie zwija gołąbki,
gotując je w swoim niezastąpionym i najlepszym sosie pomidorowym.
Do tego dochodzi sushi ze specjalnie marynowaną przez Tatę papryką,
chrupiące pieczenie i kawałek swojskiej dojrzewającej wędliny.
Zadaniem Siostry jest przygotowanie pieczonych ziemniaków w
rozmarynie oraz świeże sałaty. Ja wcielam się w rolę cukiernika,
choć najczęściej jednak odnajduję się jako kuchenny pomocnik i
degustator.

Gdy już uda nam się wspólnie spiąć termin rodzinnego spędu,
siadamy przy stole i tak naprawdę nie wiem kiedy nasze brzuchy stają
się przepełnione wszystkimi specjałami. Pod koniec dnia, gdy
słońce jeszcze przedziera się do salonu, lubimy usiąść ze
szklanką orzeźwiającej lemoniady i podjadać świeże warzywa,
które rok po roku wdzięcznie obrastają naszą działkę.

Nie skłamię, gdy stwierdzę, że moja Siostra jest mistrzynią w
robieniu sałat i dodatków do niej. Jej często zaskakujące
połączenia na stałe wpisują się w nasze wieczorne rozmowy, gdy
wymieniamy się doświadczonymi smakami. „Zrobiłam rewelacyjny mus
do szpinaku – zrobię Ci, jak przyjedziesz, będziesz zachwycona”
– oznajmiła pewnego dnia. Słowo „mus” w naszym słowniku ma
wiele znaczeń, do których mamy mniejsze lub większe sentymenty.
Lubimy obracać tym pojęciem za każdym razem, gdy mówimy o czymś
fantastycznym. Tak, ten mus właśnie taki jest.

Ja tym razem nieco zmodyfikowałam go pod siebie i wykorzystałam
do swoich ulubionych frytek z selera. Sama już nie wiem, co było
pretekstem do ich przygotowania: chęć przegryzienia, czy zamoczenia
w bohaterze dzisiejszego przepisu.

 

Pieczone frytki z selera z musem miodowo-musztardowym

 

Składniki:

 

  • 1 średniej wielkości seler
  • 1 łyżeczka mieszanki ziół: bazylia, oregano, rozmaryn,
  • tymianek

mus:

  • 1 łyżka dobrej jakości miodu lipowego
  • 1 łyżka musztardy miodowej
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki wody
  • garść świeżej rukoli
  • opcjonalnie: łyżeczka soku z limonki

 

Sposób przyrządzania:

Seler obrać i pokroić w paski. Ułożyć na wyłożonej papierem do pieczenia blasze, posypać ziołami i piec przez ok. 20 minut w 220 stopniach.

W blenderze umieścić wszystkie składniki do musu i zmiksować. Konsystencja powinna przypominać gęsta śmietanę, a miód powinien przyjemnie zgrzytać między musztardowym posmakiem.

 

Smacznego!

 



2 thoughts on “Jego wysokość mus. Miodowo-musztardowy dodatek do beztłuszczowych frytek”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *